|
W Rzeczpospolitej z 08.01.2010 r. p. Jarosław Stróżyk w artykule „Zyzak wyjeżdża do Ameryki” opisuje problemy Pawła Zyzaka, autora ksiażki o Lechu Wałęsie ze znalezieniem pracy w Polsce.
Cytuję fragmenty artykułu: …„Po opublikowaniu w marcu 2009 r. biografii „Lech Wałęsa. Ideai historia” na Zyzaka spadła fala krytyki”……”Po jej publikacji minister nauki i szkolnictwa wyższego Barbara Kudrycka zażądała kontroli na Wydziale Historycznym UJ (gdzie Zyzak bronił pracę), w jaki sposób pisane są tam prace magisterskie. Zyzak stracił posadę w krakowskim oddziale IPN, gdzie pracował w archiwum. Instytut nie przedłużył mu wygasającej umowy. Od tej chwili, jak sam opowiada, znalezienie pracy w zawodzie było praktycznie niemożliwe. Złożyłem podania o pracę jako nauczyciel niemal we wszystkich szkołach w Bielsku-Białej (tam mieszka) i okolicy. Odzewu nie było - opowiada.
W podległych nam placówkach od września 2009 r. nie był wolny żaden etat historyka – informuje „Rz” Miejski Zarząd Oświaty w Bielsku-Białej.
Zdaniem Zyzaka przyczyna była jednak inna. – W jednej z prywatnych szkół byłem już nawet umówiony co do pracy. Kiedy jednak miałem podpisać umowę, pani dyrektor podziękowała mi. Powiedziała, ze telefonowano do niej kuratorium, by mnie nie zatrudniała – opowiada.
Młody historyk trafił więc do jednego z bielskich supermarketów. Przez pięć miesięcy pracował tam jako magazynier”.
Obecnie – jak podaje Rzeczpospolita – Paweł Zyzak otrzymał stypendium na czteromiesięczny staż do waszyngtońskiego Institute of World Politics. Ufundowała mu je Polonia amerykańska.
Komentarz
A tak swoja droga jak to się w życiu dziwnie plecie, że pracownik IPN, instytucji, która tak mocno podkreśla, że w PRL-u zwalniano niepokornych z pracy, sam, po napisaniu biografii Lecha Wałęsy, zaczął mieć problemy z jej znalezieniem. A przecież Paweł Zyzak pisząc niezbyt pozytywnie o Lechu Wałęsie mógł z dużym prawdopodobieństwem liczyć na wsparcie części establishmentu politycznego związanego z braćmi Kaczyńskimi, którzy, jak wiemy, niezbyt kochają Lecha Wałęsę (eufemizm).
Jeżeli ktoś taki ma problemy, to, co mówić o statystycznej Kowalskiej czy Kowalskim, którzy by ośmielili się krytykować nowych właścicieli Rzeczpospolitej Polskiej. Dlatego też, coraz więcej Polek i Polaków głosuje nogami pozostając w domu podczas wyborów. Widzą fałsz w nazywaniu obecnej Polski państwem demokratycznym, ponieważ została zamieniona w - nieodpowiedzialny przed społeczeństwem - Folwark Partyjny.
Ktoś może powie, że nie można porównywać sytuacji w PRL z sytuacją Pawła Zyzaka, ponieważ jedzie, przecież, do waszyngtońskiego Institute of World Politics.
Temu komuś odpowiem, że nie zna historii PRL, bo w przeciwnym razie wiedziałby, że dolary płynęły szeroka struga dla opozycjonistów w PRL np. za książki, artykuły. Byli zapraszani na stypendia przez różne zachodnie fundacje. Ten temat jest bardzo ciekawy, ponieważ moglibyśmy zrozumieć wiele spraw, które wydarzyły się w naszej ojczyźnie po 1989 r. Ale czy byłym opozycjonistom z okresu PRL byłoby na rękę dokładne i rzetelne badanie tej sprawy? Wątpię.
Krzysztof Mróź (12:46) Blog: http://krzysztofmroz.blog.onet.pl Dodaj jako ulubiony (28) | Zacytuj ten artykuł na swojej stronie | Odsłon: 303
Powered by AkoComment Tweaked Special Edition v.1.4.6 Polska adaptacja JoomlaPL.com Team AkoComment © Copyright 2004 by Arthur Konze - www.mamboportal.com All right reserved |