|
Nasz Czytelnik przysłał nam informację z Gazety Wyborczej o planach likwidacji historycznej Pierwszej Dywizji Zmechanizowanej im. Tadeusza Kościuszki. Czyżby znów ktoś sobie skojarzył jakieś powiązania historyczno lewicowe?
Dokument "Model Sił Zbrojnych RP 2009-2018", do którego dotarła "Gazeta", powstał w Ministerstwie Obrony Narodowej. W ciągu dwóch tygodni część tego planu ma ogłosić szef resortu Bogdan Klich.
planu wynika, że armia ma stać się bardziej sprawna, pozbawiona urzędniczych etatów, w które obrosła.
- Chodzi o to, żeby na misje, jak np. do Afganistanu czy Czadu, nie jeździły cały czas te same jednostki. Trzeba podnieść wartość pozostałych brygad i pułków - mówi nam jeden z współautorów projektu.
Dlatego liczba jednostek tzw. wysokiej gotowości bojowej ma wzrosnąć z 10 do 15 proc. stanu całej armii. Część z nich będą stanowiły stacjonujące na wschodzie kraju pułki rozpoznawcze.
Ważne miejsce zajmą siły specjalne. Ich wielkość ma wzrosnąć z 1 do 2 proc. stanu całej armii. Dlatego GROM, 1. Pułk Specjalny z Lublińca i Formoza (jednostka specjalna Marynarki Wojennej) mają być nie tylko rozbudowane, ale doposażone w najnowocześniejszy sprzęt. Przykładowo GROM dostanie do wyłącznej dyspozycji eskadrę śmigłowców, która w każdej chwili ma być gotowa do użycia.
Żeby dodać jednostkom bojowym, niezbędne będą duże cięcia kadrowe. Dotkną głównie wojskowych urzędników. Zlikwidowane zostaną aż 43. Wojskowe Komendy Uzupełnień (pozostaną głównie te na wschodzie, skąd obecnie najwięcej chętnych trafia do armii). Z 16 sztabów regionalnych zostaną jedynie cztery (Pomorze, Mazowsze, Śląsk, Małopolska). Zlikwidowane będą również małe jednostki Żandarmerii Wojskowej - dziś istnieją i takie, które liczą zaledwie po kilku żołnierzy. Sama ŻW ma zostać przeformowana w dużej części na oddziały specjalne, które można wysyłać na misje pokojowe (już teraz oddziały specjalne ŻW stacjonują na misji w Czadzie).
Ze 126 garnizonów zostanie 106. Ogółem z wojskowej mapy zniknąć ma aż 200 jednostek, m.in. zajmujących się logistyką czy innym rodzajem wsparcia. Ilu wojskowych straci pracę - żaden z wojskowych, z którymi rozmawialiśmy, nie jest w stanie tego określić, a MON milczy. Docelowo cała operacja ma spowodować, że w armii za kilkanaście lat 62 proc. stanowić będą jednostki bojowe. a tylko 38 proc. to jednostki wsparcia i zaopatrzenia (dzisiaj te proporcje wynoszą 48 do 52 proc.)
"Gazeta" dowiedziała się również, że zlikwidowana będzie historyczna, 1. Warszawska Dywizja Zmechanizowana im. Tadeusza Kościuszki, która stacjonuje w podstołecznym Legionowie. Wywodząca swoje tradycje z tej dywizji, która rozpoczęła szlak bojowy w bitwie pod Lenino, jest symbolem armii. M.in. dlatego to posunięcie nie podoba się części dowódców. Naciskali, by zamknąć raczej 2. Korpus Zmechanizowany w Krakowie, który w ich opinii służy teraz tylko do parad i reprezentacji na spotkaniach z generałami NATO.
Wojskowi przypominają, że już raz MON chciał zlikwidować 1. Dywizję, ale plany te zablokował ówczesny szef MON, a dziś minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski.
- 1. Dywizja nie jest wprawdzie jednostką wysokiej gotowości, ale są plany, jak to zmienić. A jej usytuowanie jest strategiczne dla obronności kraju, bo leży w prostej linii między Warszawą a Brześciem - mówi nam jeden z wysokiej rangi wojskowych. - Dziwi mnie, że MON tak łatwo rezygnuje z dywizji, a nie może pogodzić się z zamknięciem krakowskiego korpusu.
"Kościuszkowcy", bo tak mówi się o żołnierzach 1. Dywizji, mają zostać rozsiani po innych jednostkach.
MON nie chciał skomentować informacji, do których dotarliśmy. - Dopóki program nie zostanie podpisany przez ministra i ogłoszony, nie będę w tej sprawie zabierał głosu - mówi rzecznik resortu Robert Rochowicz.
Generałowie boją się jeszcze jednego. - Nie wiem, czy MON ma plan, co zrobić ludźmi, których trzeba będzie przenieść do rezerwy po zlikwidowaniu sztabów, WKU czy innych jednostek - mówi jeden z naszych rozmówców. - Jestem za ograniczaniem biurokracji w wojsku, ale trzeba sobie zdać sprawę, że wyprodukuje się całą armię sfrustrowanych ludzi.
W założeniach redukcje mają przynieść budżetowi MON poważne oszczędności. W początkowym okresie 74 mln zł rocznie, a od 2015 r. - 240 mln zł rocznie. Pieniądze pójdą na doposażenie w sprzęt i wyszkolenie.
Według MON już 2010 r. armia ma składać się ze 120 tys. wyłącznie zawodowych żołnierzy.
Źródło: Gazeta Wyborcza Dodaj jako ulubiony (30) | Zacytuj ten artykuł na swojej stronie | Odsłon: 344
Powered by AkoComment Tweaked Special Edition v.1.4.6 Polska adaptacja JoomlaPL.com Team AkoComment © Copyright 2004 by Arthur Konze - www.mamboportal.com All right reserved |